Czy bać się dodatków do żywności?

Hanna Chabaj-Kędroń (dietetyk):

Zacznijmy od tego, że Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) podaje dopuszczalne dzienne spożycie (ADI) różnych dodatków do żywności, z kolei producenci żywności nie mają obowiązku podawania zawartości ilościowej dodatków w swoich wyrobach, dlatego nie jesteśmy
w stanie sami obliczyć ilości spożytych dodatków każdego dnia. Stąd też rozsądne wydaje się ograniczanie przetworzonej i nafaszerowanej dodatkami żywności do koniecznego minimum.

Dodatki takie jak guma guar, guma ksantanowa, mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, E464 (metyloceluloza), znajdziemy w wielu produktach bezglutenowych, nie są one jednak oficjalnie uznawane za szkodliwe lub niebezpieczne – w innym przypadku nie mogłyby zostać dopuszczone do sprzedaży w żywności. Sądzę, że nie należy demonizować dodatków do żywności, starajmy się jednak trzymać prostej zasady im mniej, tym lepiej. Jeżeli mamy wybór, sięgajmy na produkty z krótkim składem.

Natomiast wszyscy, nie tylko osoby na specjalnych dietach, powinni unikać następujących dodatków:

– barwników: E124 (czerwień koszenilowa), E104 (żółcień chinolinowa) i E110 (żółcień pomarańczowa)

– konserwantów: w szczególności E250 (azotyn sodu), E211 (benzoesan sodu) i E212 (benzoesan potasu), podrażniają żołądek i wywołują reakcje alergiczne

– wzmacniaczy smaku: E621 (glutaminian sodu) i E622 (glutaminian potasu), które mogą wywoływać efekty uboczne, takie jak migreny, zawroty głowy, bóle głowy, karku i brzucha (tzw. syndrom kuchni chińskiej).

Sprawdź też https://www.dietroom.pl/

You may also like...