Diagnoza

Pół roku temu, pomysł, że jestem chora na celiakię wydawał mi się absurdalny. Na tę chorobę cierpi w przybliżeniu 1% populacji. Byłam przekonana, że to mało prawdopodobne, abym należała do tego procenta! Ze zrobieniem gastroskopii zwlekałam do samego końca (skierowanie było ważne przez 6 miesięcy). Po badaniu lekarz powiedział, że na oko to wszystko tam dobrze wygląda, a w wyniku histopatologicznym wskazano na stan zapalny i ani słowa o celiakii. Zdziwiło mnie tylko, że nie ma oceny wycinka w skali Marsha. Tymczasem, moja przekonanie, że to nie celiakia, nie traciło na sile.

Od początku wydawało mi się to oczywiste, że nie jestem w tym 1%. Moje młodzieńcze fantazje by pewnego dnia okazało się, że jestem wybranką przypominały bardziej filmy SF, a nie „Ostry dyżur”. Miał się pojawić przewodnik, który powie mi, że mam uratować świat, a ja będę pod jego okiem uczyć się sztuk walki oraz władać mieczem. Tymczasem, gastrolog po przeczytaniu wyniku uznał, że nie możemy sprawy tak zostawić, bo z opisem jest wyraźnie coś nie w porządku. Kazał zweryfikować wynik, na szczęście, bo okazało się, że dostałam opis próbki innego pacjenta. Jednocześnie moje wyobrażenia o tym, co dzieje się w moim ciele i jak będę dalej żyć, runęły.

Moja pierwsza reakcja, to był płacz. Gdy zaczęłam się uspokajać, telefon do mamy. Płacz znów się nasilił. To poczucie, że już nic nie można zrobić. Ani sztuki walki, ani walka na miecze nie pomogą, nie uratują mojego świata. Ja tak bardzo kocham bułeczki, chrupiący chlebek i ciasto drożdżowe i pizzę i pączki i wszystko co mączne. Do końca życia! Te słowa wybrzmiewały w mojej głowie i powodowały, że nie mogłam się uspokoić. Ze złości oraz z najgorszego uczucia na świecie, czyli bezsilności waliłam pięściami w materac, wyładowując się i kończąc dotychczasowe życie, zostawiając za sobą stare nawyki, usuwając z jadłospisu dziesiątki ukochanych potraw, w szczególności chleby i ciasta.

W pierwszych dniach smutku pocieszałam się bezglutenowymi pieguskami, które dostałam od brata, dzięki nim poczułam, że nie wszystko stracone, bo są na tym świecie bezglutenowe smakołyki.

Jeżeli Ty też niedawno dowiedziałaś/-eś się, że masz celiakię, zaopatrz się w pocieszacze. Jeżeli masz taką możliwość, to polecam wyprawę do TK Maxxa. Mi ostatnio udało się tam upolować takie cuda:

Alternatywnie można się udać na przykład do Carrefoura lub Rossmanna, gdzie sprzedawane są pyszne brownie firmy Incola.

Po dawce smacznych bezglutenowych słodyczy pojawia się po raz pierwszy myśl DAM RADĘ!

You may also like...