U Królika, czyli Gosiaq w krainie czarów

U Królika, to gdański oddział zdrowego żywienia, gdzie spokojnie mogą zawitać osoby ze wszelkimi nietolerancjami, alergiami i spotkają się ze zrozumieniem oraz profesjonalnym podejściem do tematu.

Dość długo zwlekałam z udaniem się do jedynej bezglutenowej restauracji w mieście. Na diecie jestem od kilku miesięcy i wciąż mam wrażenie, że coś mi szkodzi. Unikam jedzenia poza własną kuchnią, ufam tylko mamie, która staje na głowie, żeby nie było zanieczyszczeń krzyżowych, gdy robi rodzinny obiad. Dzisiejsze wyjście było więc premierowe i bardzo emocjonujące.

Już po pierwszych kęsach wiedziałam, że będzie dobrze. U Królika jedzenie jest świeże, z dobrych składników i przede wszystkim własnej roboty. W tym sensie czułam się jak w domu, lecz kompozycje smakowe, które dostałam na talerzu, to był już wyższy poziom.

Najpierw na stole pojawił się zestaw degustacyjny. Na półmisku dostałyśmy naleśniki kukurydziane nadziewane warzywnym czulentem. Uwielbiam tradycyjny czulent, a ten był mistrzostwem w wersji bezmięsnej. Na ciepło była jeszcze mini tarta nadziewana kozim serem. Na talerzu rozmaitości były różne pasty, sosy, świeże ogórki, marchewki i ogórki kiszone. Mój numer jeden to pyszny delikatny hummus. Całość dopełniły wypieki – domowy chleb i placki ziemniaczane.

Na danie główne wybrałam pozycję stosunkowo lekką i z dużą ilością zieleniny – sałatkę z grillowanym halloumi, suszonymi pomidorami, orzechami włoskimi i sezamem, skropione sosem malinowo-balsamicznym. Uwielbiam takie jedzenie, gdyż jest syte, choć nie za ciężkie, a przy tym dodatki są tak wyraziste, że ułatwiają pochłonięcie dużej ilości sałaty. Zajadłam więc zieleninę niczym królik, lecz ten z krainy czarów, bo potrzeba magii by tak dobrze gotować.

Ciekawą pozycją w karcie jest kawa po żydowsku z cynamonem i kardamonem. Jest bardzo aromatyczna i intensywna. Podawana w tradycyjnym naczyniu, dodaje uroku rytuałowi picia czarnego napoju. Skoro kawa, to musi być i deser. Spróbowałam dwóch – wegańskiego brownie oraz ptysia z kremem budyniowym. Nie mam pojęcia, który lepszy, oba cudne. Brownie jest intensywnie czekoladowy i zarazem wyważony, gdyż nie jest zbyt kakaowy, ani zbyt słodki, a do tego ma tak kremową konsystencję, że po prostu rozpływa się w ustach. Ptyś natomiast smakuje jak najprawdziwszy ptyś, a nie bezglutenowa wersja. Ciastko, wypełnione dużą ilością pysznego kremu, jest podawane w otoczeniu owoców, lodów i sosu karmelowego. Palce lizać i chapeau bas!

U Królika ucztuje się w gronie przyjaciół, rodziny lub jednych i drugich. To miejsce, w którym ludzie czują się dobrze, gdzie chce się wracać. W kameralnej atmosferze zza szyby za którą dzieje się kuchenna magia dostajesz, to po co przychodzisz i więcej.

Restauracja U Królika otworzyła swoje drzwi w 2019 r., a niedawno dołączyła do miejsc certyfikowanych przez Menu Bez Glutenu. Tym samym jest jedynym certyfikowanym lokalem w Gdańsku. Co ważne, menu jest tak skomponowane, żeby trafić nie tylko do bezglutenowców. Wiele pozycji z karty nie zawiera laktozy, a dania są zarówno mięsne, jak i wegańskie. Każdy znajdzie dla siebie coś pysznego.

You may also like...